JKM znowu masakruje, tym razem swojego dawnego partyjnego kolegę.
JKM swoją popularnością i zasięgami, na swoich plecach, do sejmu i mainstreamu wciągnął nacjonalistów i zamordystycznych prawaków (kofederosja).
Ciekawe jak się z tym dziś czuje.
JKM znowu masakruje, tym razem swojego dawnego partyjnego kolegę.
JKM swoją popularnością i zasięgami, na swoich plecach, do sejmu i mainstreamu wciągnął nacjonalistów i zamordystycznych prawaków (kofederosja).
Ciekawe jak się z tym dziś czuje.
A co jeśli krul jest lewakiem - męczennikiem, który poświęcił się, żeby udawać prawaka i kompromitować prawicę?
Tylu ludzi ilu przekonał do debilizmów i zoofilsko oligarchofilskiej ideologii liberalizmu gospodarczego świadczy, że to nie jest podstęp.
Wszyscy patrzą ilu przekonał, nikt nie liczy ilu zniechęcił.
Tak, ale wciąż trudno uwierzyć